Młodzieżowy Turniej Jednego Wiersza inspirowany twórczością poetów dwudziestolecia międzywojennego
Światowy Dzień Poezji w naszej bibliotece obchodziliśmy w najlepszym wydaniu, czyli z młodymi, zdolnymi twórcami, którzy pokazali, że poezja naprawdę żyje!
Po raz trzeci zaprosiliśmy uczniów świdnickich szkół średnich do udziału w Młodzieżowym Turnieju Jednego Wiersza. W tym roku stanęli przed wyzwaniem stworzenia utworu inspirowanego twórczością poetów dwudziestolecia międzywojennego. I trzeba przyznać, poziom był naprawdę imponujący!
Swoje wiersze zaprezentowało 10 uczestników, a oceniało je jury w składzie:
- Joanna Moor – bibliotekarka i polonistka w Szkole Podstawowej nr 8 im. Kawalerów Orderu Uśmiechu;
- Elżbieta Wilk – prezeska Fundacji Instytut Geniuszu;
- Artur Robert Pluszczewski – świdnicki poeta, stypendysta Prezydent Miasta Świdnicy Beaty Moskal-Słaniewskiej w dziedzinie kultury na rok 2025.
Po burzliwych obradach jury przyznało nagrodę główną Kindze Czajkowskiej, a wyróżniania trafiły do Julii Gliwy oraz Alana Tekieli.
Ogromne brawa dla laureatów i wszystkich uczestników! Cieszymy się, że tak chętnie wzięliście udział.
Szczególne podziękowania kierujemy do nauczycieli, którzy przygotowali młodzież do turnieju. Dziękujemy serdecznie:
Pani Barbarze Dominiak z III Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie
w Świdnicy, Pani Marzenie Bojanowskiej z Zespołu Szkół Ekonomicznych im. Wincentego Stysia, Pani Agnieszce Kawałko oraz Pani Lenie Słowik z Zespołu Szkół Mechanicznych.
Poniżej prezentujemy utwory uczestników:
Pierwsza nagroda
Kinga Czajkowska „Łydka jesieni”
Za okno wyglądam,
ciekawym okiem na masy spoglądam.
Gdzieżże biegną te nogi spracowane?
Gdzie wiodą te piękne panie?
Panowie na łydki zerkają,
manier chyba nie mają…
Chociaż i ja przyznać muszę,
że na łydeczki zerknąć się skuszę.
Ale cóż tam łydki w jesień?
Nie widzę, uśmiech chowam w kieszeń.
Odziane grubo, zasłonięte!
Długie spódnice z szafy wyciągnięte…
Sielanka, herbata, szklanka,
masy i łydki zasłania mi firanka!
Nawet i bez łydki uśmiech wpływa,
gdy pośpiech masy koronka mi zakrywa.
Czas w niebo spoglądać.
Spokoju nie ma co żądać,
bo i poeta wielkim być nie musi,
kiedy go łydka pracującej panienki skusi!
Wyróżnienie
Alan Tekiela „Bez tytułu”
Dlaczego to wszystko się skończyło?
Zbyt szybko odeszłaś
Dlaczego przestałaś, o dziewczyno
Twój śpiew mnie budził w lesie
Te liście drżały, wiosna była nasza
My dwoje miłość świata
Teraz jesień, czuję tylko szum liści bez ciebie
Spadające krople deszczu – me jedyne ukojenie
Czy tak musiało być?
Echo twojego głosu ucichło w gałęziach drzew
Dlaczego zamilkłaś o dziewczyno
I zabrałaś ze sobą lato?
Wyróżnienie
Julia Gliwa
Kiedy nadejdzie czas, by zgasło słońce,
i w daleką drogę przyjdzie mi iść,
gwiazdy na niebie, jasne i lśniące,
będą jak lampy nad drogą mi tlić.
Jak cienka nić, co w sercu się zatrzaśnie,
przetrwa ten taniec, co w mroku nas kusi.
Niechaj miłość w nas nigdy nie zgaśnie,
bo śmierć tę jedność uszanować musi.
Zofia Czerniatowicz
Tyś mi lubą – w ciszy skradzioną
Tą, co w minionych latach rozwiała się w popiół
Jak mgła nad porankiem rozwiana bez śladu
Jak szept, co nigdy już słowem nie zabrzmi,
Ma młodość miłością skażona
Bo byłaś jak sen – i znikasz nim serce twe znaczenie
pojmie
Anna Chudziak „Dwa światy”
Goły świat emocji zagłusza myślenie,
A na sercu twym ciąży niczym cegła,
Przygniatająca szczęścia prawdziwe rozumienie,
Wsłuchaj się wtedy w piękno otoczenia.
Pozwól sobie uciec w marzenia,
Jedynie ich świat nigdy Cię nie zawiedzie,
Nigdy także nie da do zrozumienia,
Jak niewiele człowieku znaczysz na tym świecie.
Natasza Pełka
Szmaragdowe witraże przenikają moją duszę,
od samego istnienia mnie wołają.
Chcę w nie spojrzeć, chcąc nie muszę,
one ciągle do mnie wracają.
Nie mogę dać ci cząstki siebie,
chcąc musiałabym dać całość.
Wolę w przestworzach dryfować po niebie
niż potem serca czuć bladość.
Mogłabym rzucić się w miłość,
porzucić krajobraz i drogę.
Lecz z piosenek zniknęłaby radość
i moje pole miodowe.
Mogłabym oddać ci całość,
nie wybierać się nigdzie, nie mówić nieczule.
Lecz skoro nie mogę tak kochać,
nie będę kochać w ogóle.
Hanna Pawłowska […]
Kiedy moje przewinienia odpuszczone zostaną?
Wtedy może, gdy stanę w końcu przed bramą kochaną?
Czy zostanie mi to, co tak bolesne wybaczone?
Jak w oczy spojrzę, gdy dłonie są krwią zbroczone?
Daremne, czcze, gorzkie dostrzegam Appolina muzy.
Murów tej zguby, nie mam odwagi obrócić w gruzy.
Czyż w ten sposób bezgranicznie zawiodłam?
Różnymi, krętymi drogami ich mamiłam, wiodłam.
Tylko i wyłącznie, by ujrzeć wybrakowane, wręcz puste ciało.
Co się w ich umysłach zrodziło? Jakby zmartwień mi brakowało.
Tyle bólu, tyle skrytej niedoli utrzymuje w skatowanej duszy.
Stwierdzam światło, że już nic mnie za tego żywota nie skruszy.
Gdyż, jak ma się ten czyn dokonać, gdy brak męczennika, człowieka?
Krzyczę, mówię, szepczę – lecz milknę – siła po cichutku się wykrada, ucieka.
Odmawia mi ona bezwzględnego posłuszeństwa, rwie się do spokoju.
Spokoju? Cóż za frazes śmieszny. Dla rozumu mego nie istnieje stan tego pokroju.
Uciska, dusi, prosi do śmiertelnego tańca, to czego dokonałam.
Jak mogłam? Do czego się porównałam? Czym się stałam?
Bohaterką, a o to nie prosiłam, nie chciałam.
Za niewinnych lat dziecięcych z życia pełnymi garściami brałam.
Wnet tą piękną, eteryczną beztroski pieśń zakończyłam.
Teraz powoli, nieuchronnie gnije – to co najpiękniejsze zabiłam.
Pogrzebałam w glebie mrocznej, nieprzejednanej, chłodnej.
Do nieprzeniknionej i upiornej otchłani Hadesu podobnej.
Usiłuję nie oddać w górę flagi lśniącej bielą w tej walce nierównej.
Spotyka się jednak z końcem żywota w odmianie próżnej,
egoistycznej, plugawej, niegodnej duszy nadanej przez Boga.
Widzę swe odbicie – skrzywdzona, tak bardzo w słodkości życia ubogi.
Sama na siebie ten wyrok nieodwracalny nadałam.
Swoje jestestwo ze wszystkich górnolotnych wartości okradłam.
Czekam pilnie i wyłącznie na upragniony Sąd Ostateczny.
Firmament ciemny nade mną zawiśnie i wyda rozkaz bezskuteczny.
Dominika Szczepańska „Marzyciele”
Jesienna noc przejrzysta
przeźroczysta i do bólu szczera
Blask świateł co nie gwiazdy
lecz gwiazdą z rąk zabiera
Marzycieli pełny dwór
ślicznych gości stoi tłum
Lecz ja z tobą, bo ten blask
ten blask to twój
To do oczu twych właśnie
w noc gwiazdy nam spadają
To dla oczu twych właśnie
w noc gwiazdy nam spadają
To dla ciebie tu zbiegli
marzyciele w szczerą noc
Julia Kuś
Głowa już lekka, życie rozkwita,
burza ustaje, słońce wychodzi,
wiosna się budzi, zieleń nas wita,
a każda myśl na nowo się rodzi.
Wokoło ludzie skaczą, śpiewają,
w radosnym tłumie już nic nie szkodzi,
wszyscy tę samą radość dziś mają,
każdy tonie w błękitnej powodzi.
Miasto zaczyna żyć całkowicie,
taniec radosny, krzyki na placu,
serce bije w ciągłym zachwycie,
nie ma więcej powodów do płaczu.
Oliwia Haładyniak „Syk uciszenia”
Bez pieśni życie sensu nie posiada
Gdyż, aby przezyć, trzeba pieśnią zagłuszyć
Zagłuszyć ich wężowy syk, co ucisza me serce
Teraz i aż do śmierci, by serce i miłość nie zginęły
I choć czasmi to wszytsko niepotrzebne,
Gdyż wydawać się mogło, że ich wszystkich już nie ma
I tak dalej są pośród nas i czyhają w naszej
podświadomości
Więc pozostaje tylko ucieczka
Do świata poezji, by przeżyć

































24 marca 2026
Połącz z tłumaczem